Suzuki Jimny – off-road light 🙂

Samochód z 2000r, standardowy 1.3 – przygotowany do jazdy w terenie:

– zawieszenie +2″ Old Man Emu

– koła Sahara MT 195r15

– lekko podcięte zderzaki

– elementy gumowe zawieszenia wymienione na poliuretanowe elast-pol.pl

i już ! 🙂

W 2011 roku, opis mojego Jimniego pojawił się na stronie Terenowo.pl:

Suzuki Jimny Cabrio.

Po krótkiej przygodzie z autem o urodzie i poręczności nosorożca (wyprawowy patrol y60) wybór padł na „największego z czteroosobowych quadów”, czyli Jimniego. 😛

Skąd taka decyzja ? A no wierność marki i niezawodność poprzedników zasiedlających mój garaż (SJ413, Vitara, Grand Vitara I) zadecydowała o najmniejszym i standardowo najbardziej terenowym Suzuki. Jimny jest prawie standardowy, od zwykłego fabrycznego różni go tylko kompletne zawieszenie Old Man Emu +2″, zestaw polibuszy zawieszenia od elast-pol.pl i najmniejsze na świecie opony MT.

Jako że auta Suzuki mimo swych niezaprzeczalnych plusów mają tendencję do przyjaźni z rdzą, natychmiast zapadła decyzja o pozbyciu się tapicerek podłogi – jest głośniej, ale rdza ma mniejsze szanse na przyjazne mieszkanie… O czym jeszcze zapomniałem ? Hmm, chyba o tym że siedzenia tylne leżą na strychu, radio CB mieści się idealnie poniżej radia CD/mp3, że dolot powietrza jest przeniesiony pod ścianę grodziową… i to tyle.

Właśnie, Jimny w takiej fabrycznej konfiguracji nie nadaje się do rajdów przeprawowych czy sportowych, nie ma i nie będzie miał zawieszenia reigera, mechanika lub dwóch gigglepinów. Po co taki pojazd ? By bezawaryjnie pokonywać kilometry tras podczas organizacji i zabezpieczaniu imprez turystycznych i sportowych. By dojechać tam, gdzie wszelkie „super wyprawówki super” i tak nigdy nie dojadą z braku czasu i odwagi właścicieli, bo przecież w dwie osoby można się zapakować do Jimniego i pojechać na kraniec świata – bez szuflad za zylion, bagażnika dachowego i innych… Oraz by poruszać się po polskich drogach i znajdowac miejsca na zatłoczonych parkingach 😉

Zawsze daje radę i nie zawodzi… A jak mówi mój kolega, dzięki rozmiarowi i masie – „idzie jak dzik po liściach” 🙂 Jedynym minusem, którym kończę me wypociny jest niestety klaustrofobiczna wielkość tego autka…

Jimny niestety musiał zostać sprzedany ze względu na powiększenie rodziny, jednak dalej podróżujemy po świecie terenową Suzuką 🙂

Autor: Krzysztof – Turystyka4x4